W Addis Abeba jesteśmy już od tygodnia. Niestety przygotowania do podróży przeciągnęły się, m.in. przez święto Ethiopian Epiphany - dokładniej mówiąc, chrztu Jezusa Chrystusa. Jest to jedno z najbardziej kolorowych świąt w Etiopii, przystrojone są niemal wszystkie ulice. Nie istotne czy to prowincja, czy centrum miasta, dzielnica biedna czy bogata, wszędzie zawieszone są flagi narodowe, kolorowe wstążki i balony. Na ulice wystawiane są głośniki z których rozbrzmiewa etiopska muzyka.
Addis jest szalonym miastem. Na ulicach nikt nie zachowuje tu żadnych przepisów, nie ma tu żadnych reguł. Chodniki w prawdzie istnieją, ale więcej ludzi można spotkać na ulicy, wmieszanych między samochody niż na wyznaczonym dla nich poboczu. Podobno od niedawna (ok. miesiąca) wprowadzono nakaz przechodzenia przez ulice, tylko w wyznaczonych miejscach, tj. na pasach. Dla nas to oczywiste, ale w Etiopii chyba jeszcze dużo czasu minie zanim ludzi się tego nauczą.
Ludzie są bardzo otwarci i gościnni. Mimo tego, że gdziekolwiek się pojawimy wzbudzamy sensację (szczególnie na obrzeżach miasta, gdzie biały człowiek rzadko zagląda) jesteśmy odbierane bardzo serdecznie. Czasem spojrzenia w naszą stronę są nieufne, ale po naszym powitaniu w języku amharskim "Salam " na twarzach pojawia się szczery uśmiech.
Wszystko pięknie!! Zaczynamy przyzwyczajać się do chaosu tego miasta ale..... my chciałybyśmy się dostać na plantację. Do Kaffa udamy się najwcześniej w czwartek. Tam, w mieście Jima i na obrzeżach miasta spędzimy trzy dni, poznając miejsce narodzin kawy.
Niestety nie możemy pisać tak często jak myślałyśmy. Z internetem nie jest wcale tak łatwo, jeśli już jest to połączenia jest tak kiepskie, że nigdy nie wiadomo kiedy zostanie przerwane (najczęściej w najbardziej nieodpowiednim momencie).
Tu każdy dzień jest inny, niezapomniany, bogaty w nowe doświadczenia i nowe znajomości.
Nie pamiętam kiedy tak intensywnie przeżywałam każdy dzień, a zasypiając nie mogłam się doczekać co przyniesie dzień następny.
Oczywiście Molo podpisuje się pod wszystkim :) następna relacja będzie z jej punktu widzenia.
Chciałam załączyć też chociaż parę zdjęć i choć w małym procencie przekazać Wam to, co tu dostrzegamy niemal na każdym kroku, jednak z przyczyn technicznych ukażą się one niestety dopiero w następnym poście.



